środa, 5 sierpnia 2015

∞ 3 rozdział ∞

Otworzyłam drzwi samochodu i moim oczom ukazał się dość duży, żółty, ekskluzywny hotel o nazwie "Jawor". Wciągnęłam powietrze do płuc i rozejrzałam się. Znów byłam w moim ukochanym miejscu.
- Na pewno spędzę tutaj cudowne dni. – pomyślałam i ruszyłam za rodzicami w stronę wejścia do hotelu.
Po zameldowaniu i otrzymaniu kluczy do pokoju, pospieszyłam na górę, nie mogąc nacieszyć się widokiem mojego ukochanego pokoju. Wszystko wyglądało tak samo jak rok temu, nic nie uległo zmianie. Poczułam się bardzo szczęśliwa, że znowu jestem w miejscu, które jest dla mnie drugim domem.
Usiadłam na brązowej kanapie i rozejrzałam się. Pokój był duży, wyposażony w kuchenkę, niewielką łazienkę z wanną, wygodne łóżka, dwie jasnobrązowe szafy i drewniany stół. Rodzice wnosili resztę naszych rzeczy, a ja siedziałam i czekałam, aż wreszcie pójdziemy na plażę. Przez cały rok brakowało mi piasku między palcami, zimnej wody, błękitu fal.
Po godzinie rozpakowywania się rodzice oznajmili, że idziemy na plażę. Natychmiast pobiegłam się przebrać i po minucie czekałam już przy wyjściu. Byłam bardzo podekscytowana i chciałam jak najszybciej pójść na plażę, jednak moi rodzice nie mieli wcale zamiaru się spieszyć. Postanowiłam więc, że przejdę się sama.
- Mamo, tato! – zawołałam zniecierpliwiona.
- Już, już idziemy. – odpowiedzieli w tym samym czasie.
- Przejdę się sama, okey?
- Poczekaj skarbie, minuta Cię nie zbawi. – oznajmiła mama, a tata zaśmiał się pod nosem.
- Właśnie, że zbawi. Chcę już być na plaży, jest idealna pogoda na kąpiel! – odpowiedziałam zirytowana i po chwili dodałam – Znam okolicę jak własną kieszeń, pójdę sama, a Wy dołączycie za chwilę. – odparłam i wyszłam z hotelu.
Słońce ostro dawało się we znaki. Poczułam pragnienie, wyciągnęłam więc ze swojej szmacianej torby butelkę wody. Upiłam łyka i schowałam butelkę z powrotem.
Przeszłam jeszcze jedną ulicę i moim oczom ukazał się najpiękniejszy widok – morze. Ujrzałam wielką wodę, ciągnącą się gdzieś daleko. Na piaszczystej plaży było dzisiaj niewiele osób, co bardzo mi się podobało, ponieważ nienawidziłam tłumów. Nieco dalej od miejsca, w którym stałam, jakaś para opalała się na pomarańczowym ręczniku. W wodzie małe dziecko wesoło chlapało swojego tatę. To był wspaniały widok. Cały rok czekałam na tę chwilę. Ściągnęłam klapki i zanurzyłam stopy w gorącym od słońca piasku. Pobiegłam i chwilę później znalazłam się już przy brzegu. Rozejrzałam się w lewo, później w prawo, nie mogąc się nacieszyć. W pewnym momencie fala przybiła do brzegu, pozostawiając na moich stopach przerażający chłód i zimno.
Odeszłam od morza, wyciągnęłam fioletowy koc z torby, rozłożyłam go na piasku i usiadłam. Ponownie rozejrzałam się dookoła. Czułam się dobrze, naprawdę dobrze. Nagle przez myśl przeszedł mi tajemniczy chłopak. Nie wiedziałam dlaczego, ale pojawiał się i znikał w moich myślach. Ze świata rozmyślań wyrwał mnie głos mamy.
- Lacey, tu jesteś! - powiedziała, patrząc na mnie z uśmiechem.
- Przepraszam, że wyszłam wcześniej, ale nie mogłam się doczekać, aż zobaczę moje ulubione miejsce. - Tłumaczyłam się.
- Nie ma problemu, rozumiemy. Wiemy z tatą, że uwielbiasz to miejsce. Zasłużyłaś na ten wyjazd, kochanie. Ciężko pracowałaś cały rok. Kochamy Cię i jesteśmy z Ciebie bardzo dumni, pamiętaj. - Mama jeszcze raz się uśmiechnęła, po czym poszła za tatą w kierunku morza.
Zostałam sama. Rodzice postanowili się wykąpać. Nie wiedziałam co robić, więc wyciągnęłam notatnik i zaczęłam zapisywać wszystko, o czym myślę. ''Roxy, plaża, wakacje, woda, piękno'' wypisywałam po kolei. I nagle zauważyłam, że dopisałam coś jeszcze. ''Tajemniczy chłopak''. Dlaczego bez przerwy o nim myślałam? Nawet go nie znam. Zaczynało mnie to niepokoić. Schowałam notatnik z powrotem do torby, ściągnęłam sukienkę, pod którą miałam swój jasnoniebieski strój kąpielowy i pobiegłam do wody.
Stałam na brzegu z zanurzonymi stopami. Woda była zimna, jednak postanowiłam zrobić kilka kroków w przód, zanurzając się aż po same kolana. Aby szybciej się zahartować, polewałam ciało wodą. Gdy nie odczuwałam już zimna, zanurzyłam się i zaczęłam beztrosko unosić na wodzie. Rzadko czuję się tak dobrze, jak teraz. Woda, choć zimna, była wspaniała. Powoli popłynęłam w kierunku rodziców.
- Tu jesteś, Lacey! - wykrzyknęła z uśmiechem mama, kiedy mnie zobaczyła.
- Woda jest wspaniała, prawda? - powiedziałam.
- Troszkę za zimna, ale może być. - Wtrącił tata.
Wszyscy zaśmialiśmy się. Tak bardzo kocham mamę i tatę. Cieszę się, że spędzamy te chwile razem.
- Może wrócimy do pokoju, przebierzemy się i pójdziemy do restauracji na dobrą kolację? - zapytała mama.
- W porządku, chyba możemy iść. - odpowiedziałam.
Tak naprawdę chciałam jeszcze zostać, ale nie mogłam sprawić mamie przykrości, więc postanowiłam, że pójdę. Faktycznie, byłam nieco głodna.
Powoli dopłynęliśmy do brzegu. Znów poczułam ciepły piasek między palcami. Szłam powoli za rodzicami w kierunku naszego koca, który zdążył się nagrzać, ponieważ cały czas był w słońcu. Wytarłam się zielonym ręcznikiem, założyłam z powrotem sukienkę, wzięłam torbę, zwinęłam koc i ruszyłam w stronę hotelu.
- Spotkamy się w pokoju, dobrze? - powiedziałam patrząc na mamę.
- W porządku, tylko uważaj na siebie. Do zobaczenia! - odpowiedziała.

11 komentarzy:

  1. Świetny rozdział 👌 Czekam z niecierpliwością na kolejny 😊 ☺ 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Dwa zastrzeżenia:

    "Już, już idziemy. – odpowiedzieli w tym samym czasie." - nie stawia się kropki za "idziemy" (drobnostka).

    Mam wrażenie, że bohaterka ma 11 lat. Ciągle o nim myśli, ale nie wie dlaczego, a co zaczyna ją niepokoić. Trochę to sztuczne :/

    Poza tym - dobra robota :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale supcio, czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. Mimo, że gdzie nie gdzie są błędy (choć minimalne) to super napisane :)
    Pryzmat Obiektywu - jak ci się podoba, zaobserwuj :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę bardzo fajne. Jestem ciekawa co będzie dalej :) Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny rozdział ;) czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń