Opuściłam restaurację i ruszyłam w stronę wyjścia z hotelu. W głowie miałam jeden wielki bałagan. Moje uczucia były mieszane, a ja nie wiedziałam, czy się cieszyć czy rozpaczać. Na pewno w życiu, zarówno moim jak i rodziców, zajdzie wielka zmiana. Szłam powoli w kierunku plaży. Widziałam wzburzone morze, błękitne fale. Jakaś para spacerowała razem trzymając się za ręce. Poczułam piasek między palcami. Przemierzałam powoli plażę, idąc wzdłuż brzegu, blisko wody. Bałam się, że mama mnie odrzuci. Pokocha młodsze dziecko bardziej ode mnie. Przestanę się liczyć. Zawsze czułam się kochana przez rodziców, a tu nagle pojawiły się takie myśli. Nie wiem, dlaczego, ale się tego obawiałam. Z drugiej strony będę starszą siostrą. Lubię dzieci. Mogłabym zaopiekować się młodszym rodzeństwem, wykazać się odpowiedzialnością, zdobyć nowe umiejętności. Mama i tata się cieszą, więc ja też powinnam. Jestem ich pierwszym dzieckiem i zawsze będę. Może jednak nasze relacje pozostaną takie same. Nie powinno być tak źle. Postanowiłam więc zaakceptować sytuację i czekać na rozwój wydarzeń. Zaszłam już dosyć daleko i stwierdziłam, że powinnam wracać. Zawróciłam więc. To miejsce jest takie piękne. Czułam ciepły piasek między palcami, słyszałam szum fal. Wieczorem na plaży było cicho i spokojnie. Rodziny z młodszymi dziećmi wróciły już do hoteli, nikt więc nie hałasował, zostali tutaj tylko spacerowicze tacy jak ja. To piękne miejsce. Każdy pobyt tutaj mnie zmienia. Wyjeżdżam stąd zawsze jako inna, nieco odmieniona osoba. Ten widok zawsze skłania mnie do przemyśleń, dochodzę do różnych wniosków. Tutaj się zmieniam. Tym razem będzie tak samo. Wyjadę stąd z perspektywą nowości w moim codziennym życiu. Stoję przed rzeczą dotąd mi nie znaną. To ciekawi, ale zarazem wzbudza obawy. Ja już akceptuję sytuację. Wiem, że będzie dobrze. Musi być. Powoli dochodzę z powrotem do hotelu. Otwieram ciężkie drzwi i idę w kierunku schodów. Wsadziłam klucz do zamka i weszłam do naszego pokoju. Rodzice oglądali jakiś program w telewizji.
- Wróciłam! - poinformowałam krótko.
- Lacey, chodź tutaj, usiądź z nami - poprosił tata.
- Ok - odpowiedziałam i podeszłam. To nie brzmiało jak prośba.
- Jak się czujesz? - zapytała mama.
- Dobrze - powiedziałam. To była prawda.
- Martwimy się o Ciebie, skarbie. Myślałaś o naszej rozmowie w czasie kolacji? - zapytał tata.
- Myślałam. Doszłam do wniosku, że cieszę się razem z wami. Będzie ciekawie. Wiem, że nasze życie się zmieni, ale będzie fajnie. Zostanę starszą siostrą - wyznałam.
- Dobrze, że zaakceptowałaś sytuację. Będzie wspaniale! - mama powiedziała z uśmiechem.
Odwzajemniłam uśmiech.
- Coś jeszcze? Robi się późno. Chcę iść się wykąpać i położyć - dodałam.
- To wszystko, skarbie. Miłej kąpieli - rzucił tata.
Uśmiechnęłam się raz jeszcze. Podeszłam do walizki, wyjęłam z niej niebieską koszulę nocną i ruszyłam w kierunku łazienki. Weszłam, położyłam koszulę na pralce i rozebrałam się. Napełniłam wannę wodą i usiadłam. Woda była gorąca. Rozejrzałam się. Wnętrze pokryte było błękitnymi kafelkami. W rogu stała wanna, w której siedzę, zaraz obok pralka, a nieco dalej umywalka i toaleta. Na wprost mnie powieszono wieszak na ręczniki. Zanurzyłam się w wodzie i przymknęłam oczy. Czułam ciepło na całym ciele. Odprężyłam się. Pierwszy dzień już za mną. Tutaj jest naprawdę wspaniale. Pół godziny później wyszłam z wanny, wytarłam swoje ciało pomarańczowym ręcznikiem, ubrałam koszulę i wyszłam z łazienki. Sięgnęłam po brązową gumkę do włosów, która leżała na szafce i związałam włosy w wielki kucyk. Na tej samej szafce leżała kartka. Wzięłam ją powoli do ręki i przeczytałam. ''Wyszliśmy z tatą na wspólny spacer, wrócimy niedługo. Zjedz coś i idź spać. Kochamy Cię, mama''. Zostałam więc sama. Położyłam się w łóżku i nie wiedząc kiedy po prostu zasnęłam. Obudziłam się następnego dnia o godzinie 9:00. Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się.
- Dzień dobry - powiedziałam, zauważając rodziców pijących kawę w kuchni.
- Cześć Lacey. Kiedy wczoraj wróciliśmy już spałaś - powiedziała mama.
- Nawet nie wiem kiedy zasnęłam - rzekłam wstając z łóżka.
Podeszłam do blatu kuchennego, wyjęłam z szafki kubek i nalałam sobie kawy z dzbanka.
- Co ciekawego będziemy dzisiaj robić? - zapytałam.
- Może pojedziemy do wesołego miasteczka, a potem pójdziemy na lody, tak jak wtedy, kiedy byłaś mała? - zaproponowała mama.
- Mamo, to świetny pomysł, ale wciąż zapominasz, że nie jestem już taka mała. Za rok będę pełnoletnia - odpowiedziałam.
- Wiem, niestety jesteś coraz starsza - stwierdził tata.
- Cóż, młodsza raczej nie będę - dodałam, a potem wszyscy zaśmialiśmy się. Odłożyłam kubek. Wyjęłam z torby ubrania na dzisiaj i ruszyłam do łazienki. Zamierzałam ubrać czarne spodnie i brązową koszulkę z pomarańczowym kwiatem, a do tego jasnobrązowe sandałki z koralikiem, który wyglądał jak mały bursztyn. Przebrałam się, uczesałam włosy i lekko pomalowałam rzęsy. Spojrzałam w lustro. Wyglądałam naprawdę dobrze. Wróciłam z powrotem do pokoju. Usiadłam na krześle i spojrzałam na telefon. Dostałam wiadomość od Roxy.
- Miłego dnia. Jak się masz? - napisała przyjaciółka.
- Tobie również, u mnie wszystko w porządku. Muszę później coś Ci powiedzieć, to naprawdę zaskakująca wiadomość. A ty jak się trzymasz? - odpisałam.
- Zadzwoń kiedy znajdziesz chwilę czasu, ok? Też mam Ci coś do powiedzenia - dosłownie po paru sekundach dostałam odpowiedź.
- Ok, na pewno zadzwonię - odpisałam.
Ciekawe o co chodzi Roxy. Muszę później się do niej odezwać.
- Lacey, wychodzimy, chyba idziesz? - zawołał tata.
- Już idę, zaczekajcie na dole, zejdę do 5 minut - odkrzyknęłam.
- Tylko szybko! - dodał tata.
Rodzice wyszli, a drzwi za nimi trzasnęły. Powoli wstałam, wzięłam torbę, wrzuciłam do niej telefon i ruszyłam do drzwi. Po chwili byłam na korytarzu. Zamknęłam drzwi pokoju, zeszłam po schodach i już byłam na dole. Zauważyłam rodziców. Oglądali rzeźbę, która przedstawiała zgiętą w pół kobietę. Była dziwna i mnie osobiście się nie podobała. Mama i tata na pewno oglądali ją z nudów.
- Jestem - krzyknęłam i podeszłam do rodziców.
- Więc chodźmy - powiedział tata.
Wyszliśmy z hotelu prosto na parking. Odnaleźliśmy nasz samochód. Wsiedliśmy wszyscy, a już po chwili tata ruszył. Pamiętam te tereny. Byłam tutaj 7 lat temu, kiedy razem z rodzicami przyjechaliśmy tu na wakacje, czyli dokładnie tak jak teraz. Dzisiaj znowu będę dziesięcioletnią dziewczynką i podobała mi się ta myśl. Tęskniłam czasem za dzieciństwem, za długimi i beztroskimi dniami. Niestety one nie wrócą. Teraz muszę się zmierzyć z prawdziwą rzeczywistością. Przemierzaliśmy długie ulice, wszystkie były podobne jedna do drugiej. Kilka minut później tata zatrzymał samochód i wysiedliśmy. Za ogrodzeniem ujrzałam karuzele, diabelskie młyny, kolejki górskie, domy strachów i lodziarnie. Czułam się jak dziesięciolatka. Podeszliśmy do kasy. Rodzice wykupili bilety na cały dzień. Weszliśmy na teren miasteczka. Najpierw poszłam z tatą na dużą karuzelę, potem z mamą do domu strachów, a później sama przejechałam się kolejką górską. Było beztrosko i bardzo wesoło. Po około trzech godzinach zmęczeni wybraliśmy stolik w lodziarni, która mieściła się na wykonanym z drewna statku, chociaż nie był on prawdziwy. Mama zamówiła lody waniliowe, tata czekoladowe, a ja truskawkowe. Usiedliśmy na drewnianych krzesłach zajadając lody.
- To naprawdę fajny dzień - powiedziałam.
- Zgadzam się - odparła mama.
- Lubię nasze wspólne wyjazdy, są takie wesołe. Czuję się znowu jakbym miała 10 lat - ciągnęłam.
- Pamiętam tamten wyjazd. Twój pierwszy. Byłaś wtedy taka nieśmiała, ale koniec końców podobało Ci się - mówiła mama. Tata był zajęty jedzeniem swoich czekoladowych lodów.
- No bo tutaj jest naprawdę super. Może i jestem nieco starsza, ale nadal dobrze się bawię - dodałam i sama też zajęłam się jedzeniem.
Spędziliśmy jeszcze kilka godzin korzystając z atrakcji, a potem zmęczeni wróciliśmy do hotelu. Po wejściu do pokoju rzuciłam się na łóżko i od razu zasnęłam, nie zdążyłam nawet się wykąpać. Mimo wszystko to był świetny dzień. Ciekawe, co mnie jutro czeka. Mam nadzieję, że coś równie przyjemnego.
Super <3
OdpowiedzUsuń